Ice redness
Lakier nosi nazwę Ice Red (165.);
marka MySecret; seria Hot Colors.
Lacquer is named Ice Red (165.);
produced by MySecret; Hot Colors the serie.
Nie przepadam za klasyczną czerwienią.
Ten kolor kupiłam za względu na przecenę;
w dodatku nie jest zwykłym czerwonym,
ma 'lodowe' refleksy i nieco koralową barwę.
I don't like classic red.
This color I bought for due to the price reduction;
in addition, there isn't the usual red,
it has 'icy' flares and a little coral color.
Trzymajcie się :)
Take care :)
Kilka fotografii zatytułowałam.
Czy trafnie - oceńcie sami :)
Several photographs are titled by me.
Is it aptly - judge it yourself :)
Proca (Slingshot)
Oko (Eye)
Dłonie / Dotyk (Hands / Touch)
Muszelka i jej maska (The Scallop and her mask)
Trzymajcie się ciepło.
Stay positive.
Sopot słynie z niespotykanej, oryginalnej architektury.
Jej perełkami są stare domy, często pięknie odrestaurowane.
W Sopocie znam tylko jedno niezwykle piękne osiedle willowe
i to jemu postanowiłam poświęcić aż dwa wpisy.
Fotografie przedstawiają zarówno odremontowane,
jak i (niestety) niszczejące domy.
jak i (niestety) niszczejące domy.
Mam nadzieję, że te drugie w końcu ktoś kupi -
- ktoś bogaty, kogo spokojnie stać będzie
na porządną renowację i konserwację w następnych latach.
- ktoś bogaty, kogo spokojnie stać będzie
na porządną renowację i konserwację w następnych latach.
Szkoda, by tak wspaniałe zabytki z roku na rok
coraz bardziej marniały.
coraz bardziej marniały.
Życie w tym miejscu np. w latach 20. musiało być wspaniałe...
Oczywiście, jeśli było się właścicielem, a nie kimś ze służby.
Wiosna w otoczeniu takiej architektury wygląda jeszcze piękniej :)
Chyba nie muszę wspominać, że takie posiadłości
są odpowiednio strzeżone... :)
Pozdrawiam.
* * *
Wpis został opublikowany w ramach cykli:
Drugą część postu ukażę niebawem :)
Witajcie :)
Nie przepadam za chwaleniem się moim 'bywaniem'
(ba! nawet bardzo nie lubię tego słowa),
lecz tytuł i tematyka mojego bloga zobowiązują.
Skoro przyjęłam tradycję publikowania relacji
najciekawszych wydarzeń, w których biorę udział,
(ba! nawet bardzo nie lubię tego słowa),
lecz tytuł i tematyka mojego bloga zobowiązują.
Skoro przyjęłam tradycję publikowania relacji
najciekawszych wydarzeń, w których biorę udział,
wypada to kontynuować :)
Na Top Trendach byłam już drugi raz; pierwszy -
kilka lat temu, jeszcze za czasów drewnianych ławek
w Operze i mniej napompowanej atmosfery.
kilka lat temu, jeszcze za czasów drewnianych ławek
w Operze i mniej napompowanej atmosfery.
W tym roku wybraliśmy się na drugi dzień festiwalu,
czyli na wybór Największego Przeboju Roku
i koncert Trendy - młodzi artyści.
czyli na wybór Największego Przeboju Roku
i koncert Trendy - młodzi artyści.
Może wstyd się przyznać, ale wielu z tych przebojów
nie znałam... No cóż :)
Nie piszę, kto co wygrał, wszystko można przeczytać m.in. TU.
A co mnie podobało się najbardziej?
~ spódniczki Cleo i jej słowianek (szykuję się na taką samą :)),
~ występy grup Piersi i Enej,
~ jak zwykle dobra konferansjerka Pauliny Sykut
(oraz jej świetne kreacje),
~ świadomość tego, że przez kilka godzin przebywam
na tych samych dwudziestu metrach kwadratowych,
co prezes Polsatu.
...dowodziki proszę :)
Nie mam swoich zdjęć - nie widziałam potrzeby
fotografowania. Po autografy też nie chodziłam.
Jakby to ładnie ubrać w słowa... No, nie tacy artyści
mi w głowie :)
Podsumowując: festiwal jak festiwal - kropla w morzu
letnich imprez. Ale czasem można się wybrać, prawda? :)
The template was edited by blog's owner. Obsługiwane przez usługę Blogger.








































