Rzadko się zdarza, że przy zwiedzaniu jakiegokolwiek miasta pogoda
Nam nie sprzyja. Co prawda Malbork nie przywitał Nas burzą z piorunami,
ale szare, przykrywające całe niebo chmury również nie były wymarzone
(ani idealne do fotografowania zabytków na świeżym powietrzu).
Mimo to - mała fotorelacja musi być.
Wszystkim, którzy nie wiedzą, jak wygląda malborski zamek w pełnej okazałości:
Wikipedia opisuje go jako: gotycki, ceglany, warowny, otoczony fosą.
Dla mnie jest przede wszystkim niezwykły, wzbudzający uczucie
pełne podziwu oraz respektu wobec tych, którzy go wznieśli.
(tak jak pisałam wyżej - zachmurzone niebo niestety daje efekt rażącej bieli)
(panorama z zamkowej wieży; widoczność była dość dobra,
ale szkoda, że bez żywych kolorów)
W następnym wpisie dotyczącym Malborka - wnętrze zamku
oraz poszczególne eksponaty z zamkowego muzeum.
* * *
Chcesz wiedzieć więcej?
Wpis został opublikowany m.in. pod etykietą:
Zdanie "Każdy ma własną definicję rozrywki" rozpoczynało mój wpis o spektaklu
Cyrky Słońca pt. Alegria, który miałam okazję na żywo obejrzeć w sierpniu 2013 r. (KLIK!).
Niedawna wizyta cyrkowców w Polsce zaowocowała naszą wyprawą do Wrocławia,
byle by tylko móc ponownie ich podziwiać, tym razem w przedstawieniu Dralion.
Udało Nam się zdobyć bilety na 5 IV, czyli sobotę.
Chyba nie muszę pisać, że byłyśmy pod wrażeniem (my, czyli ja i moja mama;
wśród znajomych znane również jako Tygryski :)).
Zachwycało wszystko i wszyscy, począwszy od niezwykłej, monumentalnej scenografii,
przez popisy porażająco dobrze wyszkolonych artystów i cudne, bardzo pracochłonne
stroje, na elekrtyzującej, melodyjnej muzyce kończąc.
Po co tresować (czyt. męczyć) zwierzęta, skoro można się za nie... przebrać?
...bo cyrk bez klaunów to nie cyrk, prawda? :)
Charakteryzacja! Jestem pełna podziwu dla cierpliwości i jej autorów,
i samych artystów - nie wiem, czy byłabym w stanie spędzać długie godziny
w oczekiwaniu na jej wykonanie...
Scenariusz spektaklu opierał się na czterech żywiołach: ogniu, wodzie, ziemi i powietrzu.
Poszczególne numery były im podporządkowane, umiejętnie synchronizując się
ze sztuką i kulturą Wschodu. To unikalne połączenie dało fantastyczny efekt
oczarowania publiczności, zapatrzonej w hipnotuzujące popisy artystów.
Obszerniejszy opis znajdziecie TU.
A tu tzw. dowodziki - czyli byłyśmy, widziałyśmy, uwieczniłyśmy... :)
Pozdrawiamy i ściskamy,
Tygryski :)
Trzecia i ostatnia część fotorelacji z Gierłoży (pierwsza - budynki - TU,
druga - kamienie - TU) dotyczy zdjęć przedstawiających głównie las
(piszę głównie, ponieważ przeważnie można na nich dostrzec coś jeszcze :)).
druga - kamienie - TU) dotyczy zdjęć przedstawiających głównie las
(piszę głównie, ponieważ przeważnie można na nich dostrzec coś jeszcze :)).
Starałam się ukazać piękno starych, porośniętych mchem drzew,
które w połączeniu z 'ciężkimi' budynkami tworzą
niepowtarzalną całość.
Musze też dodać, że tą część cyklu uważam za najbardziej udaną :)
Muszę przyznać, że najbardziej podobają mi się piąte i dwunaste :))
#POZAPLANEM
Na strzelnicy nie strzelałam (wątpię, czy nawet prawidłowo uniosłabym broń),
w pamiątkach ograniczyłam się do kilku pocztówek. Jakoś nie przypadły
mi do gustu czarno-srebrne figurki żołnierzy (swoją drogą, powinni
poszerzyć asortyment - może koszulki, więcej rozkładówek, kubki, magnesy?).
The template was edited by blog's owner. Obsługiwane przez usługę Blogger.
































